wtorek, 27 listopada 2012

kic!













bo listopad na blogu sponsoruje literka S
bo horn&more is SO expensive
a ja mam zaczarowany ołówek (droga m)
i coraz bardziej miał rację k.s, że wszystko jest w twojej głowie dzieciaku


sobota, 1 września 2012

prawie zostałam celebrytką

są takie filmy, w kórych dzieje się katastrofa.
lotnicza.
zawsze najbardziej podobał mi się w nich motyw z kategorii "i tak wszyscy zginiemy":
-przepraszam pana, ale zaraz wszyscy zginiemy, a ja jestem dziewicą i ...czy moglibyśmy..?"





niedziela, 10 czerwca 2012

w zdrowym ciele

zdrowe ciele
jak wiadomo.


uwagi Krytyków:
-mamo, masz tu taką małą głowę narysowaną, ze powinnaś dorysować jeszcze indianina, który ci ją posypuje magicznym proszkiem na zmniejszanie głów.
-i strzałę sobie dorysuj wbitą w serce. teraz!

środa, 28 marca 2012

złotousta.





































taa...
tu bedzie geneza (bo teraz muszę poodbierać towarzystwo)
i jeszcze
ja: powiem pani, żeby pozwalała ci zdejmować kurtkę i bluzę, przecież sama wiesz najlepiej, kiedy ci za gorąco.

madzia: powiedz też, że nie jestem zmiennocieplna!

środa, 21 marca 2012



































I'll always be by your side 
Even when you're down and out 
I'll always be by your side 
Even when you're down and out 
I just wanted to be your housewife 
All I
 wanted was to be your housewife 
I'll iron your clothes 
I'll shine your shoes 
I'll make your bed 
And cook your food 
I'll never cheat 
I'll be the best girl you'll ever meet 
And for a diamond ring 
I'll do these kinds of things 
I'll scrub your floor 
Never be a bore 
I'll tuck you in 
I do not snore 
I'd wear your black eyes 
Bake you apple pies 
I don't ask why 
And I try not to cry
I'll always be by your side 
Even when you're down and out 
I'll always be by your side 
Even when you're down and out 
And its nearly midnight 
And all I want with my life 
Is to be a housewife 
Is to be a housewife 
'Cause it's nearly midnight 
And all I want with my life 
Is to die a housewife 
Is to die a housewife 

środa, 7 marca 2012

wcale ich nie obchodzę!*































*urodzin znaczy.
narysowałam sobie prezent.
będę dzisiaj egzaltowaną nastolatką. bardzo. tzn bardziej.
a co!
tytuł tytułem.
ale
CHODŹCIE NA WÓDKĘ!
dzisiaj w zz.

środa, 8 lutego 2012

przerwa na reklamę

pamiętacie taką reklamę?
to były lata 90-te,
to była maszynka polsilver.
wszystkich urażonych poziomem ewentualnie jestem skłonna przeprosić.

no i rysowanie facetów to poważny problem.
już od przedszkola.
chce sie narysować księżniczkę, proszę bardzo.
chce się narysować księcia. księżniczka w spodniach i z wąsem.
żeby chociaż prince...
więc postanowiłam ćwiczyć.







no i to nie o mnie, tym razem.
narysowałam i pralkę i cipkę, są bardziej o mnie, ale są bardziej noniewiem.

chociaż coś by się znalazło.
po pierwsze R. ostatnio stwierdził, ze nie da sie ze mną porozumieć, bo miałam popieprzone dzieciństwo (nie tak jak pan z obrazka, ale zawsze jakoś)
po drugie taki zegar z kota był w ukochanym filmie mojego dzieciństwa. Beetlejuice.
Beetlejuice.Beetlejuice.Beetlejuice.
no to tak.

wtorek, 10 stycznia 2012

the dark side of the moon

or man.
dzisiaj pełnia
to jedyny dzień w miesiącu kiedy moje dzieci budzą się z powodu koszmarów sennych.
oboje.
nawet nie muszę wyglądać przez okno.
wiem.



przy okazji rymowanka naturalistyczna
godna wyjącego do księżyca bachora
którego tam sobie w środku mam.





























co wrażliwszych pragnę przeprosić. już więcej rymowanek nie planuję.
za to będzie cipka, frank i pralka.